Papermill
Jeśli zastanawialiście się kiedyś, czemu aplikacje na Androida są znacznie gorszej jakości i przeważnie darmowe / bardzo tanie, odpowiedź jest prosta. Jest to wina podejścia użytkowników tego systemu. Twórca aplikacji Papermill, świetnie zaprojektowanego klienta Instapaper na Androida przedstawia case study ze swoją aplikacją w roli głównej.
Loading...
The Real Leadership Lessons of Steve Jobs - Harvard Business Review
Walter Isaacson o tajemnicy sukcesu biznesowego SJ. Warto przeczytać.
Loading...
Apple Has 163 Reasons To Release Fabled 'iPad mini' -- AppAdvice
Warto przeczytać, czemu jeszcze w tym roku usłyszymy o 7 calowym iPadzie. Warto dodać, że ten artykuł to nie puste spekulacje, a bardzo ciekawy logiczny wywód, z którym trudno się nie zgodzić.
Loading...
Czyszczenie iMaka | fabryka pikseli
Tanie czyszczenie szyby w iMac, iPhone i iPad według Miłosza Bolechowskiego.
Loading...
Podział obowiązków pod OS X | Makowe ABC
@moridin_ napisał dziś tekst o swoim setupie na MacOSX. Myślę, że osobne okna (SSB - site specific browser) są dobrym pomysłem i sam postanowiłem to wypróbować. Wiedziałem, że jest to możliwe nie tylko dzięki wspomnianemu przez autora Fluidowi, ale też Chrome. Co jednak ciekawe, opcja tworzenia aplikacji jest dostępna tylko na Windows i Linuxie, na Maku jest wyszarzona.
Wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest Fluid, w przypadku którego trzeba zapłacić za tryb pełnoekranowy. Zupełnie przypadkiem trafiłem jednak na następujący post autorstwa Brackena Kinga, w którym pojawia się link do AppleScript tworzącego SSB z wykorzystaniem Chrome. Wypróbowałem, działa bezbłędnie - a na dodatek bezpłatnie. Jak mawia klasyk, smacznego ;)
Loading...
Reeder for Chrome Transforms Google Reader into a Clean Feed Reading Experience
Naprawdę świetny sposób na Google Readera (3 kolumny, ładniejszy layout).
Loading...
The Dumbest Idea In The World: Maximizing Shareholder Value - Forbes
Finansami się nie zajmuję, ale wydaje się, że to ma sens. Tak czy nie? Discuss.
Loading...
Muzyka w modelu subskrypcyjnym
Zacząłem się ostatnio zastanawiać nad przyszłością dystrybucji muzyki. Po pierwsze, jako jej miłośnik, a po drugie, jako niedoszły subskrybent Spotify. Dotychczas największymi rewolucjami były, odpowiednio:
Miniaturyzacja nośników muzyki i umożliwienie powstania przenośnych odtwarzaczy (jak Walkman)
Cyfryzacja nośników muzycznych i wejście do powszechnego użytku płyt CD
Odejście od nośników fizycznych na rzecz plików (głównie za sprawą Internetu)
Czy usługi oferujące subskrypcję treści muzycznych są zapowiedzią czwartej tego rodzaju rewolucji? Swego czasu podchodziłem do Spotify dość entuzjastycznie, ponieważ na pierwszy rzut oka usługa ta oferuje bardzo wiele: dostęp do bibliotek największych, ale też i niezależnych muzycznych labeli, wygodne tworzenie i dzielenie się playlistami, w miarę rozsądną cenę. Nie jest niestety dostępna w Polsce, ale możliwy jest jej zakup dzięki zagranicznemu kontu PayPal.
Swoje pierwsze konto założyłem w Spotify, kiedy jeszcze możliwe było ominięcie blokady geograficznej przez zwykłe proxy. Później stało się to bardziej skomplikowane, a w końcu używanie darmowej wersji z Polski okazało się na tyle uciążliwe, że zrezygnowałem. Teraz, na fali doniesień na temat integracji z Facebookiem i dynamicznego rozwoju już nie usługi, a “platformy”, jak zaczęto to nazywać, postanowiłem odnowić swoją znajomość ze Spotify. Zakupiłem miesiąc, bez dostępu mobilnego i offline, wychodząc z założenia, że i tak nie są mi one potrzebne.
Przez pierwsze kilka dni używałem usługi intensywnie — utworzyłem kilka nowych playlist, słuchałem radia, testowałem nowe możliwości. Ostatecznie, nie przedłużyłem abonamentu. Decyzja była podyktowana tym, że najzwyczajniej w świecie Spotify nie było mi do niczego potrzebne, nie stanowiło żadnej wartości dodanej, za którą chciałbym płacić. Nie wiadomo, jak długo utrzyma się obecny kształt mediów internetowych, ale dopóki mogę słuchać muzyki za darmo w youtube i Groovesharku, nie widzę konieczności korzystania z jednej z licznych (coraz liczniejszych) usług streamingowych.
Zasadniczo, istnieją 3 poważne zastrzeżenia do płatnego streamingu muzyki (nie tylko z punktu widzenia pojedynczego konsumenta, ale przede wszystkim):
- Płatności, jakie otrzymują artyści z tytułu odtworzeń swoich utworów, są wyjątkowo niskie
- Katalogi serwisów streamingowych, choć w niektórych przypadkach bardzo bogate, są niekompletne
- Ponieważ muzyka najczęściej dostępna jest tylko dla płacących (a darmowe opcje są niedostępne w Polsce), niemożliwe jest łatwe dzielenie się muzyką ze znajomymi, co jest drugą najważniejszą funkcją muzyki w sieci
Spotkałem się z bardzo ciekawym postem, dokładnie opisującym przepływy pieniężne do artystów z tytułu odtwarzanych utworów i uzasadniającym, czemu nigdy nie będą one wystarczająco wysokie, a wraz ze wzrostem liczby subskrybentów będą wręcz spadać (ta sama kwota za stream dzielona na większą liczbę). Można go przeczytać pod tym adresem.
Polecam też wpis na blogu Giga Om autorstwa Michaela Robertsona, założyciela MP3.com. Według niego, szansę na stworzenie opłacalnego biznesu mają tylko internetowe rozgłośnie radiowe, takie jak Pandora, choć dotyczy to USA i ich regulacji prawnych. Wszystkie serwisy, takie jak Spotify, Rdio, Deezer, itd. muszą zawierać umowy z wytwórniami muzycznymi — wielka trójka (EMI zostało ostatnio zakupione przez UMG) ma swoje siedziby w USA i tamtejsze prawo ma na nie największy wpływ. Ponieważ istnieje 3 dużych dostawców, którzy kontrolują większość rynku, są oni w stanie kontrolować ceny i narzucać warunki wspomnianych umów. Warunki te to między innymi:
- Dostęp do kompletu danych dotyczących odtworzeń w serwisie
- Przekazanie wytwórni udziałów w serwisie
- Płatności z góry
- Podpisywanie NDA (Non Disclosure Agreements), określających poufność warunków zawartej umowy
- Płatność wytwórni najwyższej kwoty spomiędzy: opłaty obliczonej z określonej stawki za pobrane dane na użytkownika, opłaty wyliczonej na podstawie liczby odtworzeń utworu (stawka za utwór), udziału zysków firmy, niezależnie od obszarów jej działalności.
Polecam zapoznanie się szczególnie z tym drugim tekstem, wyjaśnia wiele. A ja nie sądzę, aby serwisy streamingowe miały przed sobą świetlaną przyszłość, chyba, że zmieni się coś na poziomie legislacyjno-korporacyjnym.
Loading...
“Greater Choice”
Late last night, I linked to a blog post Google put up and jotted down some initial thoughts. Given the response (thousands of views, 100+ notes, etc.), I thought it was only fair that I elaborate a bit.
Google’s post is entitled “Greater choice for wireless access point owners”. It outlines new opt-out functionality for Google’s location database. I ripped into the post — as did several others — not so much because of the feature itself, but because the post is misguided and disingenuous. In my view, it is probably the worst post Google has ever put on their blog. And that’s saying something.
First of all, this is a post that should not have been written — at least not in the way that it was. Google is building their location database using WiFi hotspots, likely including yours if you broadcast your SSID (your router’s name). Apple does the same thing. So does Skyhook (which is suing Google for ditching their location database to build their own). So do others. It’s a good idea. And it makes locations services much better.
Loading...